jump to navigation

Nie możemy bez siebie żyć… Luty 4, 2009

Posted by aridell in kistorki-potworki.
add a comment

Rozmowa o rozwodzie rodziców kolegi.
- Bo ona dzisiaj płakała
- Bo to zawsze smutne. Ale pomyśl, czy nie lepiej żeby byli osobno ale szczęśliwi z możliwością rozpoczęcia nowego życia, niż żeby byli razem nieszczęśliwi i kłócący się do końca życia?
- No, pewnie tak, ale ja bym nie chciała, żebyście się wy rozwiedli
- My nie chcemy się rozwieść. Czasami się kłócimy ale się kochamy i nie moglibyśmy bez siebie żyć, ani ja bez taty ani tata beze mnie
- No wiem, to się daje zauważyć
- Tak?
- No bo ty sprzątasz a tata gotuje…

Klubowe dzieci Luty 3, 2009

Posted by aridell in życie klubowe.
add a comment

Dzieci sie rozwijają w swoim własnym tempie i uważam, że nie wolno tego przyspieszać, bo można zaszkodzić i dziecko zniechęcić. Niemniej jednak warto być bacznym obserwatorem własnego dziecka i w odpowiednim momencie delikatnie popchnąć. Ba można nawet umiejętnie podejść do cudzego dziecka:)
Tak sie właśnie stało na wcześniejszym spotkaniu klubowym, gdy Sylwia zaproponowała mojej Karolince funkcję mistrza czasu, a ta się chętnie zgodziła:) mimo, że sama pewnie nie prędko by sie do niej zgłosiła. No i proszę – pierwsze lody przełamane a efekt -> samodzielne zgłoszenie się na funkcję gospodarza na następne spotkanie!
To się nazywa postęp!

Uśmiech Weroniki Styczeń 22, 2009

Posted by aridell in co w domu piszczy?.
add a comment

Weroniczka niedawno straciła górne jedynki. Obie się już tak słabo trzymały, że obawiałam się, że je straci w nocy przez sen. Postanowiłyśmy zatem usunąć je przed nocą. Weroniczce jednego udało sie wykręcić samej, ale drugi trochę za bardzo pobolewał, więc zmusiła mnie żebym go wyrwała:) Tak zmusiła, bo wcale nie czułam się aż tak silna by to zrobić, ale cóż, dziecko prosi i prosi. Przygotowałam ją na lekki ból i przystąpiłam do akcji. Trach! Poszło szybciutko. Weronika mówi – To teraz mogę sobie popłakać? – Możesz kochanie – odpowiadam tuląc ją. Chyba jednak ból był zbyt mały, albo emocje zbyt wielkie bo nie zdążyła uronić ani łezki tylko szybko wyrwała się z moich objęć i pobiegła pochwalić się tacie. A ja poszłam pod prysznic, bo chyba przeżyłam to bardziej niż ona:). Tak wyglądała następnego dnia:)

usmiech

Nowy uśmiech Weroniki

Domek Styczeń 14, 2009

Posted by aridell in co w domu piszczy?.
1 comment so far

Jak sie robi domek z piernika?
Bardzo prosto:)
Potrzebny jest przepis na piernik i duuużo lukru – choć to już sprawa bardziej indywidualna. Nasz domek potrzebował tak dużo lukru, że prawie nie widać, że jest z piernika:)
Po wycięciu przygotowanych wcześniej na papierze kształtów ścian, dachu i innych, piernik pieczemy i gdy przestygnie składamy klejąc lukrem. Można ozdobic wcześniej – bo na płasko jest łatwiej.
Poniżej kilka zdjęc naszego domku:

domek w promieniach słońca

Pierwsze zdjęcie - domek w promieniach słońca.
Ściana boczna i dach Karolinki.


Ściana Weroniczki, dach Kasi.

Ściana Weroniczki, dach Kasi.


)

Ściana mamusi - czyli moja :)


Ściana frontowa - Kasi

Ściana frontowa - Kasi


domek nocą

Po zainstalowaniu elektryki przez tatusia, domek stał się bardziej nastrojowy.
Nawet karmelkowe szybki sie ślicznie prezentują:)


domek nocą2

Nocne klimaty z drugiej strony:)

Dziękuję wszystkim za głosowanie:)

Moje kochane uczennice:) Grudzień 12, 2008

Posted by aridell in co w domu piszczy?.
add a comment

Obrazek tak rzadki, że aż pokusiłam się o zrobienie zdjęć i “spanoramizowanie” ich:)
razem

Miejsce w samochodzie Grudzień 10, 2008

Posted by aridell in nauka nie idzie w las.
2 comments

Kilka lat temu, kiedy moje dzieci jeździły jeszcze do przedszkola, powstał pewien problem. Jeden fotelik samochodowy był na przednim siedzeniu samochodu a drugi na tylnym. Oczywiście o jazdę z przodu każda walczyła zaciekle. Pewnego dnia postawiłam im ultimatum albo znajdą jakieś wspólne rozwiązanie, albo niegdzie nie pojedziemy. Jakież było moje zdziwienie gdy po około 2 minutach dyskusji przedstawiły mi swój pomysł. Rano jedna jedzie z przodu, a po południu druga, a na drugi dzień zamiana. I tak każda będzie przynajmniej raz dziennie jeździć z przodu, a na dodatek każda ma szanse jeździć z przodu rano i wieczorem. Wyjazdy ponadprogramowe – regulowane będa odrębnymi ustaleniami na bieżąco.
Takie maluchy a jak sie świetnie dogadały.

Żaden pomysł ani rada rodzica nie jest tak skuteczna jak wypracowane własnymi siłami rozwiązanie.

Do tej pory nie mają problemów z wyborem miejsca w samochodzie.

To były moje pierwsze efekty wiedzy jaką zdobyłam na Warsztatach ABC w Zduńskiej Woli w 2005 roku.

JaJo:) Grudzień 9, 2008

Posted by aridell in nauka nie idzie w las.
add a comment

Rozmowa w samochodzie.
Karolinka opowiada o przygodach w szkole. Po chwili odzywa się Kasia:
- Karolina Tobie to dobrze. Jesteś porządna i dobrze zorganizowana, tylu chłopaków Cię lubi, a do tego tak fajnie przed chwilą na Ciebie lampa zaświeciła..
- Wiesz Kasiu – odpowiada Karolinka – to pierwsze to zależy tylko od Ciebie, to drugie, no częściowo też od Ciebie, a to trzecie to czysty przypadek.

Umowy Grudzień 3, 2008

Posted by aridell in nauka nie idzie w las.
1 comment so far

Umowy to ważny element naszego codziennego życia. Warto sie umawiac w jasny i konkretny sposób, by potem bez wykłócania się i pretensji, dzielić się obustronnymi korzyściami. Cieszę się, że moje dzieci także mają tego świadomość i coraz częściej z tej możliwości korzystają. Dzieki temu łatwiej im się ze sobą żyje, lepiej się dogadują, a przede wszystkim same podejmują decyzje o dzieleniu się swoimi rzeczami.

Przykładem są gry komputerowe. Oto umowa spisana formalnie pomiędzy właścicielką komputera z grą a jej najmłodszą siostrą. Miłego czytania:)

umowa

Strachy, duchy i dynie Listopad 15, 2008

Posted by aridell in co w domu piszczy?.
3 comments

Zbliżają się kolejne swięta, ale ja jeszcze powspominam halloween.
Najpierw uprosiłysmy tatę, aby nam kupił piękne dynie. I kupił:) Najpiękniejsze jakie widziałam. Okrąglutkie, pomarańczowe, kształtne. Robota się nam paliła w rękach. Goscie mieli przyjsć, na wspólne wycinanie dyń i palenie wesołych dyniowych lampionów. Najpierw sprawne porządki, a potem już same przyjemnosci.

Wpierw przyfrunęły do nas nietoperze.
Potem pojawiły się kolorowe smakołyki, galaretkowate dżdżownice w krwistym soku z czarnej porzeczki, małe nietoperki na słomkach i pełno strasznych masek naokoło.


Potem zabawa w babranie, żeby przygotować te dynie. Nie ma to jak się porządnie uciapkać, niekoniecznie w błocie:)

Jak widać, co poniektórym nawet paćkanie sie znudziło, lecz wnet znalazło się i inne zajęcie, jak przyspiewywanie pozostałym, bębniąc w dyniowy bęben.

 
A potem było najlepsze – przebieranki. Tak więc, w moim domu pojawiła się białla dama oraz diabeł i wampir, które miały na tę damę niewysłowioną chrapkę:)

Zabawa byla przednia – cały dzień, nie tylko wieczorem. Gosciom też się bardzo podobało. A wspólne wycinanie dyń:

zaowocowało takim oto efektem:

A teraz już myslimy nad andrzejkami!

Ramka to ramka i już! Październik 22, 2008

Posted by aridell in kistorki-potworki.
add a comment
Mama ramki na obrazek nie dała, a że dodatków do gazet u nas moc, więc….

 

Obrazek stoi na półeczce Wery nad jej łóżeczkiem i mówi sam za siebie:)
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.